piątek, 1 lipca 2011

Polska Szwecja, czyli radosny weekend :-)

To co się działo przez ostatnie kilka tygodni najlepiej oddają słowa piosenki Zakopower "Galop, biegnę - padam - wstaje, bez końca galop..." - nazywając to jednym słowem to po prostu SESJA. Na szczęście w tym całym zamieszaniu były dwa takie dni, dzięki którym naładowałam się po uszy energią, radością i optymizmem :-) a słoneczniki przypominały mi o tych chwilach przez cały tydzień /po raz pierwszy wytrzymały piękne przez 7 dni - widać, że ofiarowane były z serca DZIĘKUJĘ :* /. Ostatni weekend spędzony w Szwecji (nie, nie w tej o której pomyśleliście ;-), w tej w okolicy Wałcza) też był wspaniałą chwilą wytchnienia. Niby męczący fizycznie, ale dający odpoczynek, niby dużo ciszy, ale takiej która nie jest niezręczna, dużo wspólnych myśli, wiecznie uśmiechnięte oczy, radość wypisana na twarzy :-)





2 komentarze:

Bobs. pisze...

nie wiedziałam, że mamy Szwecję w Polsce! :D

asikowy pisze...

mamy też Bagdad, również w okolicy Wałcza a dokładniej Wyrzyska ;-)