Fotografia jest jak magia. Możesz zatrzymać czas. Sprawić, że nic już się nie zmieni, nikt się nie ruszy, nie ucieknie.
Rok 2oo9 choć przeszedł do historii, trwa w nieskończoność. Sytuacje w mojej głowie wciąż żywe. Jakby to wszystko było przed chwilą. Dzięki zdjęciom zamykam wspomnienia w kolorowej szkatułce, nie zgubią się w codzienności, nie schowają między "rzeczy-do-zrobienia".
A jest ich tak wiele... Pierwszy dzień wiosny witany w szczelnie otulonych białą kołderką Karkonoszach.
Indianin wracający do domu po zbyt słonecznym szalonym kwietniowym wypadzie (znów) w ukochane Karkonosze.
Śmiech, śmiech, śmiech i śmiech :) czyli lipcowe spotkanie ze smokiem, Pauliną i Anią.

Słońce i nagła ulewa. Boso, ale z uśmiechem. Wariatka z radością w sercu. Skoro można być albo normalnym albo szczęśliwym - wybieram szczęście!!!
Monotonia, powtarzalność, a jednak za każdym razem inaczej. Radosny Wrocław pełen chichotu. Zaskakujące Karkonosze, które nie pozwalają się nudzić i znudzić.
Za oknem jesień, w sercu wiosna. Łódź. Zaskakująca sesja zielonego płaszczyka. Dzień do powtórki, choć nie do poprawki;)
a na koniec sylwester, burzący górską monotonię, bo w Bieszczadach;)
a o tym co po północy opowiem wam innym razem...